Bu

Na początku pojawiła się Pufa, a ja spojrzałam i powiedziałam
jesteś cudna!, trochę za cudna w brzuchu i karku ale to ogarniemy :D

I tak minął rok jeden, nadszedł rok drugi i pojawiło się w naszym uporządkowanym świecie cośku co przyniosło rewolucję a ja ze zwykłego Matrona ewoluowałam w
Matrona Cierpliwego Od Futer 
tudzież 
Boga- Słońce, z orbitującymi wokół niego planetoidami 
( o czym zawsze marzyłam a z jedną planetką to nie to , o co chodziło :) )


Bu, właściwie wg papierów: Bubu
rodowód: 
początkowo w letko patologicznej rodzinie, bez możliwości spacerów, o wybieganiu nie mówiąc
przechodząc przez Fundację  trafia do mnie, na wychowanie.

Wychowanie przedłuży się chyba trochę bardzo bo Bu, w momencie wkupienia się w łaski Pufy i namówieniu jej do zabawy zagwarantowała sobie u mnie dożywotnio  pełną michę , miękki ponton, poduszkę, fotel ,kocyk i stos piszczących piłeczek .



Z problemami artystycznymi- niespełniona śpiewaczka racząca swoim nad wyraz donośnym wokalem sąsiadów.
Z pozytywna energią wylewającą się jej uszami ( stąd te kitałki)
Pieruńsko inteligentna z wielka potrzebą kontaktu z przewodnikiem , szczególnie po wytarzaniu się we qpie.



Będą z niej pieseły, a ze mnie Matrony doświadczone bo dla niej muszę wrócić do podstaw ogarniania się z psem, które przy Pufie po prostu nie były mi potrzebne. W skrócie: łuhuu ! patrzcie , mam teraz psa takiego psiego! 

2 komentarze :

  1. Jakbyś o mnie pisała..... powodzenia.....niech moc będzie z Tobą....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyżby porozumienie dusz? :) a może jakiś kosmiczny zabłąkany gen ?:)
      dzieki! miło będzie nam za trzymanie łap i kciuków za stado :)
      a moc już mamy, z naddatkiem , teraz szukamy nirwany :D

      Usuń