Góry Kamienne czyli


Ileż też można jeździc w Sowie? Pewnie dużo, ale odmiana zawsze się przyda. Szczególnie jak się człowiek ustawi i ma na pokładzie świetne psio-ludzkie towarzystwo, które w ludzkiej części jest też przewodnikiem po Górach Kamiennych :) Nie trzeba myśleć nad trasą, czasem , miejscem na popas. Nic tylko jechać i się delektować . Tak też uczyniłyśmy:)
Moim jedynym warunkiem co do wyjazdów jest jedna zasada: ma się dać dojechać z Wro w max 1.5 godziny. Dlaczego? Oszczędność paliwa, zwiedzanie regionu i najważniejsze- nie trzeba wstawać skoro świt :)
Punkt docelowy z parkingiem (czyt. minimum utwardzonym placem bez dziursk głębszych niż wydolność zawieszenia)  to  Schronisko Andrzejówka .
Miałam okazję być tu rok temu, pamiętam, że psom wstęp do środka był absolutnie wzbroniony . Podobne wspomnienia miała Pani Suni, ale tym razem udało nam się skorzystać z gościny schroniska w formie grzanego wina i grzanego napoju gruszkowego za zacne 8 zł :) - trochę na bezczela, trochę usadzając psy pod stołem i nie pytając nikogo o zgodę, nie zostałyśmy wyproszone, innym gościom też sierścioki nie przeszkadzały a obsługa udawała ,że nie widzi ani naszych psów ani pinczera na siedzeniu obok nas,  więc dobra nasza!  Trzeba mieć jednak na uwadze , że nowy właściciel schroniska nie jest przychylny obecności zwierzaków na sali, więc można liczyć się z przymusem zjedzenia czegoś w sieni lub, przy dobrej pogodzie, na dworze.


 ( spod schroniska ruszyłyśmy niebieskim szlakiem w kierunku Skalnej Bramy. Z małymi, krótkimi wyjątkami cała nasza wyprawa to raczej lekkie podejścia z ładnymi widokami. Piesy zadowolone , my też, szczególnie kiedy przed nami przez  ścieżkę przebiegły 2 sarny. Dzicz jak się patrzy)

 (Skalna Brama. Stąd wdrapałyśmy się na ruiny Zamku Rogowiec. podejście lekko stromawe, szczególnie jeśli ma się wyślizgane treki, ale wejść się da nawet po śniegu) 
 ( gdyby ktoś miał wątpliwości czy góry Kamienne są faktycznie kamienne- SĄ. Melafir - kamulec o charakterystycznym czerwonawym odcieniu jest wszędzie we wszystkich możliwych wielkościach-od głazów , po pył w formie wilgotnej czyli błotnistej paciaji.
Ale widoki z Zamku warte są wdrapywanie się ) 
 (z Zamku weszłyśmy na szlak niebieski- trzeba się przyjrzeć ,żeby znaleźć wejście na niego- nie drogą, a ścieżką ostro w górę. To było chyba najbardziej strome podejście jakie miałyśmy po drodze, ale że było krótkie ,nie można go liczyć jako udręczanie się) 
( szczytować jak widać się da, trzeba tylko zwrócić uwagę na oznaczenia, bo może się okazać,że przejdzie sie przez któryś ze szczytów nie zauważając tego faktu. ot, takie plaskate szczyty .
Trasę wyznaczyłyśmy sobie tak, by w połowie wypadu zrobić koło i wrócić do Andrzejówki . To wtedy postanowiłyśmy spróbować czy ogony przemkną niezauważone pod stół a my skorzystamy z uzupełnienia ciepło-napojowego .
Napite i ugrzane mogłyśmy podreptać w stronę Sokołowska) 
 

 (widoki!)
(je bejbi! zaklinacz piesełów suszonymi płuckami! bo przecież jak tu nie wykorzystać sterty drewna do małego ćwiczenia ?) 

A teraz uwaga uwaga , nie tylko góry . Na chwilę "zahaczyłyśmy" o Sokołowsko . Niestety tylko na chwilę, ale już mam w planach powrót. Oto dlaczego:
 ( Głupio się przyznawać, ale co tam: Sokołowsko kojarzyło mi się z pipidówą ,w której nawet kawy się nie da napić. A tu niespodzianka! Zaniedbana miejscowość, to fakt, ale po przyjrzeniu się zabudowie  można doznać szoku. Przepiękne budynki, każdy inny, projektowane przez leczących się tu ongiś architektów, artystów- Sokołowsko było uzdrowiskiem dla chorych-płucnych.
Serce się tylko kraje że takie perełki popadają w ruinę.
 My już snułyśmy wizję jakby mogło być cudnie gdyby odnowić, zainwestować, a miejsce stało by się modnym miejscem wypadów. Nieodparcie kojarzy mi się z Nikiszowcem, ale przez otoczenie gór i różnorodność zabudowy , chyba mogło by go przebić...:) ) 


( wspominałam brak kawki? wycofuję! W samym centrum, w odnowionej kamieniczce jest  Kawiarenka  . Niech nikogo nie zmyli nazwa - my zjadłyśmy po makaronie (mmmm, pycha!) , na ciasto bezowe zabrakło niestety miejsca w trzewiach ,  piesy mile widziane !jest przytulnie a obsługa zasługuje na miano przemiłej. Polecam!
Przy okazji zgarnęłyśmy kilka mapek, ulotek o Sokołowsku w tym jedną z mini-grą terenową. Oczywiście nie miałyśmy czasu się w to zabawić, ALE ! przecież mamy zamiar powtórzyć wypad w te tereny- będzie i gra i ciacho :D )

Do zdobywania Gór Kamiennych zachęcają wybiegane Sunia i Pufa :) 

A jeśli kogoś interesowało by jak nasza wyprawa wygląda od strony formalnej , w kolejności etapów , oto mapki ogarnięte przez Panią Suni, niezastąpioną przewodniczkę po Górach Kamiennych :)

spod Andrzejówki do ruin Zamku Rogowiec
spod Rogowca do Sokołowska , przez Andrzejówkę 
z Sokołowska do Andrzejówki 
Czytaj dalej