Liebster Blog Award



Sława nasza nie zna już granic, pies stał się takim celebrytą że został zaproszony do zabawy Liebster Blog Award. Razem w piesą zastałam zaproszona ja , tak przy okazji, skoro już się ciągam za Pufą na drugim końcu smyczy. W końcu ktoś tu musi pisać, sama brodata psia gębiora nie wystarczy: )
Oto przed Państwem pytania od samego  Chihuahua ROCCO
Cała zabawa polega na odpowiedzi na kilka odgórnie zadanych pytań, zakładam że maja to być odpowiedzi szczere, konkretne i na temat, więc niech się stanie: 



1. Jaką cechę zmieniłabyś/zmieniłbyś w swoim psie?
Czy jeśli odpowiem którą , nie okażę się niewdzięcznym właścicielem , nieakceptującym piesy taką, jaką ją bozia dała ? :) Pewnie tak , ale trudno: dodałaby jej trochę energii , nie cały czas, uwielbiam się z nią wylegiwać na kanapie i to , że idąc ze mną na kawę do knajpy woli usiąść i oglądać wszytko wokół, zamiast jazgać czy próbować sprawdzić czy tam ooo... 10 metrów dalej nie ma czegoś ciekawszego, ale chciałabym żeby potrafiła czasem "pofisiować" :)




2. Co zadecydowało że to właśnie ten pies zamieszkał z Tobą?

Bardzo analityczne podejście do poszukiwań psa (moje) i charakter domowników (Mojego ) . Piesa moja, ale charakterem Pan A. i Pufiok są jak 2 krople wody. Widać mam spad do takich :)




3. Spanie – bieganie? Co najbardziej lubi Twój pies.
Pytanie powinno brzmieć spanie / dreptanie :)
I tu powiem - obie rzeczy  , byle by z Matroną.
Puf potrafi być zachwycona spędzając pół dnia na kanapie ze mną, jak teraz kiedy muszę wbijać sobie do głowy jakieś blubry na zajęcia , tak samo jak być przeszczęśliwą na całodziennym wypadzie w góry . Taki wszechstronny sierściok.




4. Którą komendę jako pierwszą opanował Twój pies?
"Szukaj żarcia!"
Nie no, żartuję, chyba po bożemu czyli "siad",  ale starość nie radość , a skleroza nie boli w tym wieku więc już do końca nie pamiętam.




5. Jaką metodę stosujesz podczas nauki /kliker, przysmaki itp.?
I kliker, trzeba w końcu włochatemu móżdżkowi powiedzieć "o to właśnie chodzi !" jak i przysmaki. Podstawa to motywacja , a czymże miałabym Pufioka motywować jak nie smaczkiem. (nawet nie wiecie jak  szybko ten pies się uczy kiedy jest głodny! )




6. Czy podglądałaś (nagrywałaś) / łeś swojego psa podczas gdy był sam w domu?
Nie, ale byliśmy tego blisko, kiedy mała houdinowa zeżarła bochenek mojego ulubionego chleba, który zostawiłam na stole (tak. nie chodziło o samą kradzież, tylko o obiekt rabunku). Rzecz z anatomicznego punktu widzenia niemożliwa dla niej do zrobienia. A jednak.



7. Twój pies i inne zwierzęta: zgoda czy wojna?
Na razie Puf jest jedynaczką , a więc królową na włościach, ale może niedługo sprawdzimy jak radzi sobie z współdzieleniem terenu. I Pańciostwa :)
A tak w temacie psiego braciszka widział ktoś Psi braciszek? 
A inne stworzenia są uparcie ignorowane, za wyjątkiem kotów u moich rodziców. Matka moja własna rodzona szczuje mi piesa na dzikie kociska bo podobno ..srają jej na marchewkę.. no tak. Tak więc Puf biegnie ,nawet szczeknie ..i tyle bo i tak nie ma pojęcia po kiego grzyba ma za tymi całymi kotami latać :) 


 
8. Łasuch czy niejadek?

Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest zbędna :)



9. Łóżko jest do spania czy gryzienia?
Ponton Pufy jest do spania, nasze łóżko jest do żebrania o wpuszczenie do niego (tak, jak przystało na wyedukowanego przewodnika, ulegam :) )


 
10. Na smyczy czy luzem. Jak wychodzisz na spacer z psem.

Niech sypią się gromy na mą głowę, bo bez- tam gdzie się da. Gdzie nic nie chce Pufiozy rozjechać , porwać czy zrobić czegoś innego niechcianego, ale też wieczorem po osiedlu, kiedy idziemy tylko na siku a Puf trzyma się kurczowo nogi, co by po ciemku nie zgubić tego , kto ma klucze do mieszkania .
I sama wolę mijać i spotykać psy bez smyczy , ale odwoływalne ,niż na smyczy rozciągającej się na 10 metrów chcące dziabnąć (lofciamy flexi).




11. Czy Twój pies ogląda TV? 
wiem, że jest telewizja stricte dla piesełków, ale na razie nie próbowałam tego z Pufą. Jeśli natomiast chodzi o gniecenie tyłka na kanapie kiedy ja oglądam coś w tv, Puf jest niezastąpionym towarzystwem

A teraz najlepsza część całej tej hecy czyli nominacje!
Może nie jest to gala Oskarowa ale ja chcę przepytać i to bardzo tych oto sprawców moje "czytności" i "patrzalności" w internetach :)

Moje nominacje to:
Maly Czarny
Shusha spaniel 
if we were dogs
Chmura na horyzoncie
Pan Żelek
O wilku mowa
Figo & Olaf
Syn Wilka
Pies we Wroclawiu
Pies Kojot
Lajka

Pytania wymyślane cały, bity dzień, co by było co odpowiadać :)
1. Czy zabierasz psa ze sobą wszędzie / w miejsca nietypowe?
2. Czy zdarzają Ci się takie chwile kiedy masz dość własnego zwierza?
3. Która wersja to Twój pies/psy: Mój pies zniesie wszytko vs mam psie hrabiostwo i wydziwiajkę ?
4. Najbardziej nie lubię kiedy INNY pies.... ?
5. Po co Ci ten cały blog , funpage ? :)
6. Spacer z psem po chaszczach i błockach czy przechadzka po mieście?
7. Randka/ bliższa relacja : tylko psiarz, który kocha kłaki w kawie vs  niepsiarz też może być ?
8. A może jeszcze jeden pies?
9. Prywatnie (czyt. bez psa) od razu dajesz się poznać jako posiadacz sierścioka?
10. Mój pies za nic nie potrafi się nauczyć... ?
11. Ja osobiście dam się pokroić za .... ?

Czekam niecierpliwie na Wasze odpowiedzi !




Czytaj dalej

Test: Snack Roll



Uwielbiam męczyć piesę zabawkami na jedzenie. Po pierwsze dlatego, że jak na razie są to jedyne zabawki, którymi raczy się zainteresować, przynajmniej dopóki jest w nich żarcie :) . Po drugie dlatego , że dzięki nim i je wolniej i ma zajęcie na głowę, po wykonaniu którego jest na tyle zmęczona żeby na jakiś czas położyć się i podrzemać zamiast penetrować mieszkanie i oddawać się żebractwu.
Ponieważ nadarzyła się okazja na wydanie pieniędzy (wiadomo, mam za dużo, trzeba by się nadmiaru pozbyć )  , czyli dzień darmowej wysyłki, ochoczo zasiadłam do komputera szukając czegoś dla Pufy w ramach prezentu świątecznego. Mój wybór padł na firmę Trixie i zabawkę o wdzięcznej nazwie Snack Roll.
Zabawka zapakowana ładnie, w swoje osobiste firmowe pudło. Wielkość to : 15 cm (długość całości)  , 6 cm  (średnica). Na części obwodu rozłożonych jest  7  otworów o średnicy 1,5 cm.  Walec, wykonany z plastiku,  z wyjątkiem zakrętki , został powleczony cienką warstwą w miarę twardej gumy, dzięki czemu psu łatwiej i przyjemniej  chwyta się zabawkę w pysk, jednocześnie zachowując twardość i stabilność konstrukcji całości- mamy jeszcze kilak tego typu zabawek, jednak wykonanych w całości z gumy, przez co możliwe jest ich gryzienia, "ciamkanie" i co tam jeszcze wpadnie do psiej głowy.



Wielkość otworów jest jak dla nas ogólnie odpowiednia. Na tyle duże żeby groszki czy suszone kawałki mięcha przez nie wypadały, jednak wystarczająco małe , żeby nie robiły tego za szybko. Zbyt intensywnemu wysypywaniu się  smaczków przeciwdziałają też 3 pionowe ograniczniki umieszczone wewnątrz walca, w formie "patyczków" .
Wszystko super: po pierwszym " załadowaniu" Pufa spędziła ponad 15 minut próbując wydobyć smaki z tuby. Niestety sposoby pufinowe nie są odpowiednie dla Snack Rolla. Zdegustowana szybkością wypadania groszków piesa stwierdziła że trzeba drania rozgryźć i to dosłownie.
Efekt po 2 użyciach poniżej :)


Ogółem zabawka jak zabawka, najbardziej chodzi chyba o to , że mój pies W KOŃCU zabił /prawie zabił jakąś zabawkę :) 

Czytaj dalej

Rudawy Janowickie



Poświąteczna masa jest, teraz przyszło nam popracować nad rzeźbą :) a przecież nawet najdłuższy spacer w obrębie miasta nie da Ci tego co  mogą dać Ci góry- rzeźbione łydki, jędrne siedzenia... Wszytko pięknie , ale żeby nie przesadzić i się nie najeździć jako destynację wybraliśmy okolice Bolkowa, więc góry wystarczająco górzyste, ale niezbyt wymagające.

Punktem docelowym na trasie z Wro był parking niedaleko Schroniska Szwajcarka , dokładnie ten u jego podnóża, nie przyszło nam nawet przez myśl próbować podjechać pod samo schronisko :) Podobno płatny i to całe 8 zł, jednak nikt rządny naszych pieniędzy się nie pojawił, ale nie wiadomo jak będzie kiedy indziej

( parking, kolor przewodni wypadu-niebieski, tylko przez krótki odcinek szliśmy szlakiem czarnym i zielonym , początkowy fragment szlaku i biegająca Pufa- dowód że to pies w typie górskim :)  )

 Z parkingu ruszyliśmy szlakiem niebieskim w kierunku  Zamku Bolczów  ( nie mylić z Zamkiem Bolków  -ten zostawiliśmy ok 20 km za nami ) , trasa nie była wymagająca, określiłabym ją jako intensywnie spacerową z niewielką różnicą wzniesień. Kilka delikatnych podejść nie zamęczyło nas, jedyny "mocniejszy" fragment był przy samym dojściu do ruin zamku. Charakter trasy daje możliwość większego skoncentrowania się na tym co mijamy, a nieprzydeptywany język nie przeszkadza ani w rozmowie ani w robieniu zdjęć . 


Przeszliśmy szlakiem niebieskim przez Jańską Górę a na Rozdrożu pod Jańską Górą zmieniliśmy szlak na zielony, który przez Krowiarki doprowadził nas do ruin zamku Bolczów.

( podejście do zamku zrealizowaliśmy szlakiem zielonym, widoki przez całą wyprawę godne uwagi :) )

(fragment trasy prowadzi dosłownie przez strumień. podejrzewam że w wilgotniejszym okresie trzeba się będzie liczyć z ubybraniem butów i łap ) 

Osadzony bezpośrednio w skale zamek robi wrażenie, szczególne że przy wyborze tej trasy podchodzi się do niego od tyłu, dopiero idąc bezpośrednio przy skalnych ścianach wyłania się sama bryła fortyfikacji. Wstęp niebiletowany, na żadnym z regulaminów zwiedzania nie ma wzmianki o piesach, więc wszystkie zabytkowe  ściany zostały obwąchane , całe stado dostało posiłek regeneracyjny a na punkt godny pochwały zasługuje fakt ..kosza na śmieci na samym dziedzińcu. Brawa dla tego kto pomyślał. Przyzwyczaiłam się już , że wszystkie śmieci przywozimy do domu,  a tu proszę!Zachęca to również do sprzątania ewentualnych śladów bytności psa.Ciężko wymagać, żeby ktoś niósł taką torebkę przez resztę dnia np przytroczoną do plecaka , z drugiej strony milej się siedzi na jakimś kamulcu i popija herbatę z przytaszczonego termosu bez wiadomych widoków wokół :) 
Tak czy siak Bolczów wart odwiedzenia, nie za duży, ale można wspiąć się na wieżę i popodziwiać okolicę; w związku z ilością drzew liściastych widok stamtąd musi być niesamowity jesienią ( odnotowaliśmy żeby właśnie wtedy tam wrócić ) 

 
(zamek Bolczów. Można się przyjrzeć , za czym się po lesie rozglądać :) 
(wybór szlaków , i kamulce-  wielkie i co chwile mijane. nie wiem dlaczego ale uwielbiam ich kształty, formy, nie wiem czy to się łapie pod normalne podziwianie górskich widoków, ale co mi tam )

Z Zamku można wybrać szlak zielony m.in. do Szwajcarki czy Janowic Wielkich lub jak my, czarny , 15 minutowy do Głazisk Janowickich żeby tam "przesiąść się " znowu na niebieski przez  Skalne Bramy, Skalny Most , Piec i inne kamienne cosie...



... by dotrzeć do Starościńskich Skał i labiryntu. Na szczęście niczego, zwłaszcza siebie nie zgubiliśmy za to po wejściu na szczyt formacji (podejście na skały lekko z tyłu, patrz-tablica przed Skałami) mogliśmy popodziwiać genialny widok. Puf nie podziwiała -wejście na punkt widokowy bardzo nie psie.


( Pufa doszła do wniosku że z podnóża też jest ładny widok a i zapachy nie najgorsze :); wejście na punkt widokowoy mimo, że fragmentami różnie zabezpieczone, warte pofatygowania się ) 
Stamtąd , cały czas niebieskim szlakiem, mijając coś , co na mapie nazywało się Rylcem i Fajką a okazało się być  formacją skalną, od taką wyrastającą w lesie znowu doszliśmy do rozstaju dróg na Rozdrożu pod Jańską Górą i kontynuując marsz wróciliśmy do punktu wyjścia czyli do parkingu . 
Przechodząc na drugą stronę drogi i idąc ok 15 minut jedyną dostępną ścieżką doszliśmy do Schroniska. Jest jak najbardziej psiolubne, można też napić się herbaty, grzanych inszych napojów czy coś zjeść, na przykład jak ja :pierogi podobnodomoweruskie. Cena 10 zł, szału smakowego nie było , ale jak człek głodny to wiadomo,          a skoro wyglądały chyba jak nie z paczki to podwójnie dobrze :)
Podsumowując:  za bardzo się nie zasapaliśmy ale to może i dobrze. Spędziliśmy prawie cały dzień na maszerowaniu  , serniczki świąteczne spalone. Trasa nadaje się na zimową porę, na szlak wchodziliśmy około 10-tak,  nie należymy do rannych ptaszków, ale udało nam się wrócić do auta przed zmierzchem niespecjalnie zawzinając się na tempo.
A tak na mapie wygląda nasza trasa:

( i jakby komuś było mało Pufiozaura Górskiego to proszę :) )
Czytaj dalej