Pufopozy parkowe

Do szkolenia różnych rzeczy można używać, szczególnie dodatków.
W naszym przypadku , kiedy Pufa do pychola nic nie bierze, zakres tych że dodatków bardzo się zmniejszył :)
Ani nie poaportuje , ani nawet nic nie pogryzie czy poszarpie, piłka może się koło niej toczyć, ja mogę za nią zamiast psa ganiać , a Pufy atencji to i tak nie wywoła :)

Wprawdzie rozpoczęłyśmy niedawno próbę szkolenia w zakresie posiadania czegoś w paszczy, co jadalne nie jest, ale o naszym sposobie i postępach innym razem.

Na razie chcemy podpowiedzieć jak można wykorzystać do nauki nowych sztuczek to,co natura i miasto nam dają.
Wielu właścicieli chodząc na spacery z sierściuchami nie dostrzega potencjału jaki jest wokół nich, myśląc , że trening skoków i przeróżnych psich figur to tylko na specjalnych torach i placach (pozdrawiamy placyk na Wzgórzu Słowiańskim we Wro :) )

Absolutnie nie twierdzę , że my nic innego nie robimy poza ćwiczeniami, powtarzaniem komend itd, ale przynajmniej część któregoś ze spacerów poświęcamy na naukę czegoś nowego, lub, przy braku mojej inwencji twórczej, chociaż powtórzeniu tego co już Pufina potrafi .
Ona oczywiście podchodzi do tego bardzo entuzjastycznie, zawsze oznacza to szansę na coś dobrego, w zamian za przecież niewielki wysiłek :)
A najulubieńsze ćwiczenia to właśnie te parkowe. Wskakiwanie na ławkę, kamulec, opieranie łap o drzewo, zostawanie itd. Poniżej w galerii Pufopozy parkowe. Drzewa i przynajmniej jedną ławkę każdy znajdzie więc zachęcamy do korzystania.
Jak Pufa potrafi to i każdemu innemu też się uda :)


(ulubiony kamień, murek czyli ćwiczenia na małych wysokościach i odzew na hasło "Pufa uśmiech" i " no dobra a teraz szerzej " )
A z nowych , niezastanych w infrastrukturze miejskiej gadżetów ,taki oto czerwony taboret. Zakup w małym sklepie wielobranżowym za kilkanaście złotych.
Oryginalne przeznaczenie: podwyższenie małego człowieka żeby dostawał do umywalki.
Nasze przeznaczenie: wszytko :) Jak w galerii: wskakujemy (głównie Pufa, ale ja czasami też, kładziemy się (tu głównie Pufa) , a aktualnie uczymy się komendy  " schowaj się "
Wszystko dzięki inspiracji uzyskanej na Pikniku Psiej Paki , dzięki

 Positive Dog


(stopniowanie trudności najważniejsze :)  )
Czytaj dalej

Wyprawa po złotą filiżanę

Jak już zapowiadałam nie będę tu opisywać znanych wszystkim psiolubnych wrocławskich knajp , szczególnie że Breslau postarało się o mapkę takich miejsc. Mało tego na drzwiach knajpek,gdzie nie tylko możemy wejść z czworonogiem ale jesteśmy my miło widziani a piechol witany michą wody, zobaczymy naklejki PETS WELCOME, co bardzo ułatwia wybór miejsca na kawkę :)

Co innego takowe lokale poza naszym miejscem zamieszkania, niech się ogół dowie, gdzie warto na wyjeździe zawitać.
Ale to jak już gdzieś wyjedziemy :)
Dziś z innej beczki bo przecież z psem nie tylko na kawusie czy ciacho.
Na przykład na cykliczną, bo comiesięczną
giełdę staroci pod Halą Ludową . Wiem że powinno być  Stulecia , ale tak jest ładniej:)
Na parking pod samą halą nie liczcie, my dzięki moim nadzwyczajnym zdolnościom parkowania zadokowaliśmy kolubrynę uliczkę dalej.
Ilość stoisk szału nie robiła ale:
- brak konieczności płacenia za wstęp; podobno kiedyś trzeba było, teraz nie, i tak byłoby to śmieszne, giełda jest pod iglicą a nie wewnątrz :)
 - nikt nawet nie spojrzał krzywo na Pufę ,szukającą jakiegoś bibelotu dla siebie , głównie nosem
- ogromna chęć ze strony wystawców do zaczepiania i głaskania Pufiozaura.  Hrabiostwo jest cierpliwe ,daje się macać, ale nie byłabym sobą gdybym się nie pochyliła nad tematem. Nie osobiście , bo tu to jest pięknie opisane:
O głaskaniu chcianym i nie

Tak więc wraz z Pufa i wiernym towarzystwem w postaci Uli i Konana rozpoczęliśmy poszukiwania , na co by tu wydać   resztki wypłaty .
Oto nasza fotorelacja
 (Sobie dziewczę pooglądało różne rzeczy, jakoś obrazki najlepiej pachniały)
( " Jeżu, Matka, poważnie??" takie cudeńka też można było znaleźć, nie obraz a dywan, mimo, że za szybką i w ramie. Ale MY przebiliśmy naszym zakupem nawet TO)
("może bym to chciała, albo nie, to tamto, o to kółko , no kup mi, kup!")

(no i podjęliśmy decyzje na co wydać ciężko zarobione guldeny . Do kompletu mamy w domu moją osobistą kawofiliżankę z kiermaszu ASP. Tak ,z baardzo podobnym motywem . Nie, nie Pani w chustce, a psa)
(dla każdego coś miłego, przynajmniej można było się uśmiechnąć)
(a tak Pufa pilnuje zdobyczy. prawdziwy pies stróżujący )
I tako oto spędziliśmy sobotę . 
Polecamy nawet jeśli ktoś nie jest fanem staroci i antyków, jest na czym oko zawiesić, kilka perełek też się znalazło, będzie o czym znajomym poopowiadać .
Teraz pozostaje nam poszukać GODNEGO miejsca dla naszego nowego artystycznego nabytku :)



Czytaj dalej

Witam!
Blog na który z jakiejś racji trafiliście poświęcony jest naszej koegzystencji z Pufą i wszystkiemu co się z tym wiąże.
Od zagadnień gastronomicznych, przez wyprawy małe i duże, po nasze osobiste , subiektywne wywody o psach samych w sobie.
Znajomych za to ostrzegam, że na pewno, pojawią się w różnych kontekstach naszych opowieści pod umiejętnie dobranymi pseudonimami :) i dziękujemy za cierpliwość w czytaniu i wsparcie naszych nowych pomysłów :)
A.
Czytaj dalej